“Chemia śmierci” Simon Beckett

Nietypowy tytuł książki, nie odpycha, lecz od pierwszych słów przykuwa uwagę i chce się więcej! TaniaKsiazka: Chemia śmierci Simona Bucketta, to pozycja nie tylko do poczytania przed snem. Możesz zabrać ją ze sobą w podróż, na wczasy czy gdzie tylko zechcesz. W każdym miejscu na Ziemi, w każdej chwili kiedy tylko sięgniesz po tę książkę, wciągnie Cię do granic możliwości i dostarczy emocji jakich każdy wzięty czytelnik może sobie zażyczyć. Lektura, o której mowa to książka mocna, z konkretną porcją ciekawych faktów, owiana tajemnicą. Nie jest to kolejny oklepany thriller, to książka wprost doskonała. 

Chemia śmierci?

Spokojnie.  Nie mam tutaj żadnego przepisu jak zabijać mniej lub bardziej skomplikowanymi substancjami chemicznymi. Tym razem owa chemia pokazuje co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci. Główny bohater, doktor David Hunter jest antropologiem sądowym, co za tym idzie temat ludzkich szczątek i rozkładu, a także wszelkich procesów temu towarzyszących w lekturze jest opisany dość dobitnie. Wspomniany już główny bohater, to nie tylko lekarz, ale i człowiek, który w życiu doświadczył wielu ciosów, a najmocniejszym z nich była strata ukochanej żony i córki. Obie najważniejsze kobiety jego życia zginęły w tragicznym wypadku. Aby odciąć się od tego, co powracało echem i rozrywało serce, Hunter pozbywa się wszystkiego co mogłoby przypominać o dotychczasowym życiu; mieszkania, pracy, a nawet telefonu.

Powrót do przeszłości

Utrapiony mężczyzna przenosi się do małej miejscowości, gdzie nikt go nie zna i nikt nie pyta o jego przeszłość. Jak już wiemy jest lekarzem, toteż podejmuje pracę w lokalnej przychodni. Życie toczy się z dnia na dzień do przodu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie odnalezione przez dwóch chłopców zwłoki. W bardzo szybkim tempie okazuje się, że to nie przypadek, a zwłok jest co raz więcej. Mimo tego, że nasz bohater postanowił oddzielić się od przeszłości bardzo grubą kreską, postanawia złamać dane sobie słowo i znów zająć się poprzednio wykonywanym zawodem by odnaleźć mordercę. 

Z zapartym tchem

Od pierwszego akapitu “Chemię śmierci” czyta się z zapartym tchem. Nie straszne Wam będą wszelkie obrzydlistwa przedstawione przy opisie rozkładających się zwłok, jak gnicie czy pełzające robaki; mało istotne. Każdy z Was będzie chciał wcielić się w głównego bohatera i wskazać sprawcę zbrodni. Do końca będziecie wyczekiwać rozwiązania zagadki, a wyczekiwać na prawdę warto!

Ludzie zdjęcie od Racool_studio - pl.freepik.com